Dzień 12 sierpnia został ustanowiony światowym dniem pracoholizmu. Na początku zaburzenie to było najbardziej rozpowszechnione w Japonii - nie bez powodu to właśnie tam powstało pojęcie karoshi, czyli śmierci z przepracowania. Jednak z biegiem czasu także w kulturze zachodniej coraz częściej można spotkać się z tym specyficznym uzależnieniem od pracy. Czym zatem jest pracoholizm i jak sobie z nim radzić?

Pracoholizm - specyfika

Pracoholizm to specyficzne zaburzenie psychiczne, przejawiające się w obsesyjnej potrzebie pracy i zaburzeniu zdrowej równowagi pomiędzy wykonywaniem obowiązków zawodowych a innymi sferami życia. Po raz pierwszy pojęcia tego użył w 1971 roku amerykański pastor i psycholog religii Wayne Oates - w oryginale brzmi ono “workaholic”.

Wiele osób nadmiernie zaangażowanych w pracę nie uznaje pracoholizmu za coś negatywnego, często traktując go wręcz jako powód do dumy. W rzeczywistości jednak zaburzenie to stało się na tyle poważnym zagrożeniem, że uwzględniono je w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-10, wymieniając następujące kryteria:

  • wzrost zaangażowania pracę - zarówno pod względem ilości czasu, jak i sił,
  • skoncentrowanie na pracy myśli, celów i wyobraźni,
  • utrata kontroli nad swoim zachowaniem - brak obiektywnej oceny na temat tego, ile czasu rzeczywiście jest poświęcane obowiązkom zawodowym,
  • niezdolność do zaprzestania pracy, w przypadku prób - pojawiający się lęk i napięcie,
  • zmniejszenie satysfakcji z pracy,
  • nawroty zaburzenia, problemy zdrowotne i kłopoty w funkcjonowaniu społecznym.

Aby zdiagnozować pracoholizm, lekarz powinien stwierdzić występowanie co najmniej trzech kryteriów z powyższej listy. Natomiast warto pamiętać, że nie każda pracowita i zaangażowana w swoją pracę osoba cierpi na tego typu zaburzenie. Podstawową różnicą jest tu brak zaniedbania w innych niż zawodowa strefach życia, a jeśli zdarza się taka sytuacja - to nie powinna być ona permanentna, ale spowodowana czasowym nawarstwieniem się zajęć. Co więcej, może być też tak, że ktoś wykonuje pracę będącą jednocześnie jego pasją - jak np. instruktor tańca, odnoszący także znaczące pozazawodowe sukcesy w tej sferze.

Pracoholizm - pracoholik pracoholikowi nierówny

Mimo iż przyczyny pracoholizmu nie są jednoznacznie ustalone i właściwie teoretycznie mógłby on dotknąć każdego, istnieją pewne cechy predysponujące do tego zaburzenia. Chodzi tu przede wszystkim o perfekcjonistów, którzy nigdy nie są do końca zadowoleni z wyników swojej pracy, znajdując coś, co jeszcze można poprawić.

Nadmierna ambicja także może być w tym kontekście zagrożeniem. Zaplanowanie sobie ścieżki zawodowej już na początku kariery, a następnie realizowanie kolejnych jej szczebli to oczywiście dobry i efektywny pomysł. Jeśli jednak osoba, która ma tak wyznaczony cel jest nadmiernie usztywniona, nie potrafi elastycznie dostosować swojego grafiku do zmieniających się warunków i dąży do swoich założeń nawet “po trupach”, to może z dużym prawdopodobieństwem popaść w pracoholizm.

Do tego zaburzenia predysponuje też - co ciekawe - niedojrzałość emocjonalna. Osoby nieradzące sobie do końca z relacjami interpersonalnymi, mające trudności w związkach partnerskich, mogą uciekać w pracę, odrywając się tym samym od stresów w innej dziedzinie życia. Sukcesy zawodowe stają się w tym momencie dowodem na wartość konkretnego człowieka, przysłaniającym niedociągnięcia na pozostałych polach.

Skoro niejednorodne są przesłanki i przyczyny pracoholizmu, także samo zaburzenie nie będzie zawsze występowało w takiej samej postaci. Różne “odmiany” pracoholizmu zostały zebrane w klasyfikacjach stworzonych przez specjalistów - najpopularniejsze opracowali wspomniany już Oates, a poza nim Diana Fassel i Bryan Robinson.

Oates wyróżnia pięć odmian pracoholizmu. Na najpoważniejszą cierpią pracoholicy “do szpiku kości”, czyli właśnie perfekcjoniści. Mocno zaangażowani w pracę, traktują ją niezwykle poważnie i nie potrafią z dystansem podejść do obowiązków zawodowych. Są trudni we współpracy i z pogardą podchodzą do osób mniej kompetentnych. Drugi typ, pracoholik nawrócony, to ktoś poniekąd wyleczony z zaburzenia, ale nadal zagrożony jego powrotem. Taka osoba wypracowuje wymaganą liczbę godzin z pełnym zaangażowaniem, ale musi mocno dbać o to, aby nie wpaść ponownie w wir nadgodzin i brak czasu wolnego. Pracoholicy uciekinierzy, jako trzeci typ, to właśnie osoby wspomniane jako nie do końca dojrzałe emocjonalnie, uciekające w pracę przed problemami życia osobistego. Ostatnim rzeczywiście zagrożonym typem jest pracoholik sytuacyjny, który pracuje ponad siły nie z powodu cech osobowości, ale żeby zapewnić sobie bezpieczeństwo i stabilność.

Piątą pozycję w klasyfikacji Oatsa zajęła osoba zaburzona, ale niebędąca do końca pracoholikiem - nazwana pseudopracoholikiem. Chodzi tu o ludzi, którzy chcą sprawiać wrażenie zaangażowanych nadmiernie i mocno zapracowanych w celu zdobycia określonych korzyści - awansu bądź podwyżki.

Diana Fassel, autorka “Working ourselves to death”, sklasyfikowała pracoholików w czterech grupach, różnicując ich na podstawie rytmu pracy. I tak, pracoholik kompulsywny (stereotypowy) jest zaangażowany w swoje obowiązki stale. Drugi typ, pracujący ponad siły tylko raz na jakiś czas, został określony mianem okresowego pracoholika. Na trzecim miejscu znalazł się pracoholik ukryty - zachowujący się jak alkoholik, czyli ukrywający przed otoczeniem swoje nadmierne zaangażowanie.

Czwarty typ w klasyfikacji Fassel, podobnie jak w podziale Oatsa, odbiega nieco od pozostałych postaci pracoholików - dotyczy bowiem pracoholików anorektycznych. Takie osoby cechują się nie nadmiernym dążeniem do pracy, ale odwrotnie - odczuwają silny przymus unikania pracy zawodowej.

Autorem ostatniego podziału jest Bryan Robinson, psychoterapeuta i autor książki “Chained to the Desk”. W swojej typologii wyróżnił - podobnie jak Fassel - cztery rodzaje pracoholizmu. Pierwszy jest tu nieugięty - zaangażowany w pracę przez cały tydzień, 24 godziny na dobę. Praca jest jego najwyższym priorytetem, jest zazwyczaj ceniony przez pracodawców, ponieważ cechuje się odpowiedzialnością. W relacjach interpersonalnych sprawia jednak wrażenie osoby bezwzględnej i niewrażliwej.

Drugi pracoholik - bulimiczny - pracuje wydajnie tylko wtedy, gdy jest pod silną presją czasu i napięciem. Dlatego też wszystkie zadania zostawia on sobie na ostatnią chwilę, pracując wtedy wyjątkowo intensywnie. Okresy wytężonej pracy pozostawiają go jednak całkowicie wyczerpanego, w związku z czym potrzebuje on naprawdę dużo czasu na regenerację.

Pracoholik z deficytem uwagi cechuje się tym, że bardzo szybko poddaje się nudzie. Zatem praca staje się dla niego jednym ze źródeł stymulacji - jednak, aby spełniała efektywnie to zadanie, pracoholik musi wykonywać jednocześnie wiele różnych projektów. Nie angażuje się on zatem w jedną rzecz, co wiąże się z tym, że końcowe wyniki zadań muszą być najczęściej mocno poprawiane.

Ostatnim typem pracoholika jest człowiek delektujący się pracą. Jest on przeciwieństwem swojego poprzednika - jego zadania są wykonywane wolno, dokładnie, wręcz perfekcyjnie, zgodnie z ustalonym wcześniej grafikiem i strategią. Jednakże perfekcjonizm - paradoksalnie - utrudnia mu tak naprawdę wykonanie zadania, którego nigdy nie uważa on za dostatecznie skończone i na wysokim poziomie.

Jak więc widać, pracoholizm może wynikać z różnych czynników, choć najczęściej (we wszystkich klasyfikacjach) najgroźniejsze są te typy, które są uwarunkowane cechami osobowościowymi.

Pracoholizm - co można zrobić?

Największym zagrożeniem pracoholizmu jest fakt, że należy on do zaburzeń rozpoznawanych przez osobę nadmiernie zaangażowaną w pracę dopiero w fazie krytycznej. W takim przypadku najczęściej jedynym rozwiązaniem pozostaje wizyta u specjalisty i terapia - indywidualna albo grupowa. Jednak przed tym zaburzeniem można się także bronić - zgodnie z popularnym powiedzeniem, że lepiej zapobiegać niż leczyć.

Przede wszystkim należy pamiętać o zachowaniu proporcji pomiędzy pracą zawodową a życiem osobistym. Profesjonalne obowiązki są ważne, ale jest to tylko jeden z istotnych aspektów życia. Dlatego też zawsze należy postawić granice, poza które praca nie będzie wykraczać - i pozostawić sobie czas na odpoczynek, pasję, życie towarzyskie i rodzinne.

Dobre funkcjonowanie w wielu aspektach życia codziennego ma znaczenie nie tylko dla zapobiegania pracoholizmowi - dzięki temu szczęście i dobrostan osoby nie opiera się wyłącznie na jednym filarze. Jeśli bowiem wyobrazimy sobie sytuację, w której pracoholik traci pracę, to bardzo prawdopodobne jest u takiej osoby załamanie, a nawet depresja. Wiele dobrze funkcjonujących sfer w życiu pozwala na poradzenie sobie z trudnościami nawet wtedy, kiedy jedna z nich ulegnie nagle pogorszeniu.

Nadmiernemu angażowaniu się w pracę sprzyja także myślenie magiczne i nieracjonalne przekonania - np. w czasie urlopu nie poradzą sobie beze mnie, jeśli czegoś nie skończę to nie będą mnie szanować itp. Warto pamiętać, że - oczywiście poza wyjątkowymi zawodami typu lekarz czy strażak - praca nie jest aż tak nagląca. Współpracownicy i szef nie oceniają zazwyczaj wyłącznie efektów i ilości, ale też relacje w firmie, zaangażowanie i dokładność - czyli jakość. Jeśli tak nie jest, być może problemem nie jest wcale pracoholizm, ale np. brak asertywności? Dobrze jest to przeanalizować, ponieważ i na takie problemy zawsze można znaleźć rozwiązanie.

Pracoholizm może stanowić poważny problem, jeśli osoba zacznie znacząco zaniedbywać wszystkie pozostałe sfery życia. Jednakże warto pamiętać, że obrona przed nim - przynajmniej na początku - wcale nie jest aż tak trudna, jak mogłoby się wydawać. Satysfakcjonujące życie osobiste i towarzyskie, rozwijane pasje i hobby - to filary pozwalające utrzymać zdrową równowagę pomiędzy pracą a życiem osobistym.