Nie zawsze poszukiwanie pracy jest łatwe i przyjemne. Często trwa ono długi czas, wymaga wielu przygotowań, godzin spędzonych na czytaniu ogłoszeń, przygotowaniu dokumentów aplikacyjnych, zadań rekrutacyjnych i innych. Nic więc dziwnego, że upragniony telefon od potencjalnego pracodawcy możemy potraktować dwojako: albo ze zniechęceniem podążyć na kolejną rozmowę, która w naszej opinii i tak się nie uda, albo z wielkim zaangażowaniem rozpocząć przygotowania do rekrutacji. Niezależnie od tego, jakie mamy nastawienie, często sięgamy po opinie o pracodawcach, zamieszczone na portalach internetowych. Może nas to zupełnie zniechęcić lub wręcz przeciwnie - zawyżyć oczekiwania. Czy warto czytać tego rodzaju opinie? Czy anonimowi internauci są wiarygodni? W jaki sposób odbierać je, by się nie rozczarować? Na co zwracać uwagę? Podpowiadamy w niniejszym artykule!

Czy czytać opinie o pracodawcach?

Jeżeli w internecie krążą opinie o pracodawcach, u których chcielibyśmy pracować, oczywiście warto się z nimi zapoznać. Istotne jest jednak trzeźwe spojrzenie na tego rodzaju artykuły, gdyż niejednokrotnie mogą zupełnie mijać się z prawdą. Można to łatwo zweryfikować, np. poprzez sprawdzenie opinii o firmach, w których już pracowaliśmy. Bardzo prawdopodobny jest fakt, że zauważymy tam opisy sytuacji czy warunków, które niewiele mają wspólnego z prawdą. To powinno nas uczulić. Nie można ślepo wierzyć we wszystko, co stworzyli anonimowi internauci. W końcu na stronę firmy może wejść ktokolwiek - rozżalony były narzeczony pani prezes, mama kierownika czy zupełnie przypadkowy człowiek - w związku z czym przeczytać będzie można wylane wiadro pomyj, pieśni pochwalne i inne niestworzone historie osób, które nawet nie przekroczyły progu biura.

Jeżeli jednak mamy odpowiedzieć na pytanie, czy w ogóle czytać opinie o pracodawcach, powiemy, że jak najbardziej. Dzięki temu już na starcie możemy się przekonać, chociaż w małym stopniu, jak wygląda praca w firmie, na co warto uważać, co jest świetne, a co już nieco mniej. Możemy lepiej przygotować się do rozmowy i być nieco spokojniejszym.

Opinie o pracodawcach pozwalają również zweryfikować oszustwa. Zdarzają się firmy, które do ostatniej chwili nie chcą podać adresu swojej siedziby czy nazwy działalności. Takie zachowania automatycznie wzbudzają niepokój. Dzięki opiniom w sieci możemy upewnić się, czy na pewno firma jest godna zaufania, jak wyglądały rozmowy kwalifikacyjne innych osób i czy wybieramy się tam, gdzie zamierzamy, na rekrutację na stanowisko, które naprawdę nas interesuje.

Wiemy już, że warto czytać opinie o pracodawcach, ale trzeba przelać je przez sito. Jak to zrobić? Skąd wiedzieć, które informacje są przydatne, a które mogą być zupełnie wyssane z palca? Czy są jakieś wytyczne, pomocne w takim przypadku? Rzecz jasna jeden wzór sprawdzenia prawdomówności nie istnieje, jednak znając pewne kryteria, możemy znacznie ułatwić sobie to zadanie.

Wyobraźmy sobie, że dostajemy telefon od rekrutera i zostajemy zaproszeni na rozmowę kwalifikacyjną. Zanim zaczniemy przygotowania, otwieramy wyszukiwarkę i odnajdujemy opinie o potencjalnym pracodawcy. Na co powinniśmy zwrócić uwagę?

Na co zwracać uwagę czytając opinie o pracodawcach?

  1. Sprawdźmy jakie opinie o pracodawcach przeważają. Choć to rzadka sytuacja, jeżeli firma posiada same negatywne opinie i nikt nie wypowiada się o niej dobrze, bądźmy ostrożni w trakcie rozmowy.

  2. Znaczna przewaga, czy to negatywnych, czy pozytywnych opinii, która od razu rzuca się w oczy, powinna być dla nas wskazówką. Nie tylko nagromadzenie złych opinii jest niepokojące. Nie ma firmy całkowicie beznadziejnej, bez żadnego pozytywnego aspektu i odwrotnie - idealnej, która spełnia dosłownie wszystkie marzenia każdego pracownika. Dlatego bądźmy ostrożni, kiedy czytamy opinię, która jest w 100% entuzjastyczna lub w 100% pełna złości. Całkiem prawdopodobne, że jest po prostu nieprawdziwa.

  3. Weźmy pod uwagę, że tym co nas złości dzielimy się dużo chętniej niż tym, co jest w porządku i się nam podoba. Ktoś, kto dobrze czuje się w firmie, nieczęsto myśli o wystawianiu jej opinii, z kolei rozzłoszczony pracownik często marzy tylko o tym, żeby wylać swój żal. Dlatego w niektórych przypadkach pojawianie się negatywnych opinii wcale nie powinno przekreślać firmy w naszych oczach.

  4. Górę często biorą emocje. Jeżeli stracimy pracę, jesteśmy źli i rozżaleni. Do tego stopnia, że nagle w firmie przestaje nam się podobać wszystko. Jeśli z kolei po wielu miesiącach w przedsiębiorstwie pozostawiającym wiele do życzenia, trafiamy do normalnego, przyjaznego miejsca, mamy wrażenie, że trafiliśmy do utopijnego biura. Byli i obecni pracownicy również mogą więc - zazwyczaj przez emocje - nieco pokolorować swoją wypowiedź.

  5. Powinny nas zastanowić opinie wystawiane o zbliżonych godzinach. Jeżeli przez kilka dni nikt nie wystawił opinii, a nagle w ciągu jednej godziny pojawiło się ich 5 - najprawdopodobniej pisała je jedna osoba. Podobnie warto zwracać uwagę na adres IP. Użytkownik piszący opinię może nie zauważyć, że jest on wyświetlany. Ten sam adres oznacza, że komentarze pisała ta sama osoba.

  6. Zastanówmy się, czy informacje nie są zbyt powierzchowne. Niemal o każdej firmie można ogólnie napisać: Jest w porządku. Jest kiepsko. Pracownicy jednak znają szczegóły pracy i potrafią powiedzieć coś więcej. Zazwyczaj podoba lub nie podoba im się konkretna kwestia, o której mówią.

  7. Na niektórych stronach opinie wystawiają boty. Jeżeli więc zobaczymy opinie pisane bardzo niepoprawnie po polsku, zazwyczaj bez odmiany wyrazów, prawdopodobnie nie czytamy opinii pracownika, a nawet człowieka.

Opinie o pracodawcach mogą nas skutecznie zniechęcić lub zachęcić do rekrutacji. Pamiętajmy jednak, że najlepiej wyrobić sobie opinię osobiście i mimo wszystko pojawiać się na rozmowie kwalifikacyjnej. Być może nawet pomimo kiepskich opinii warunki okażą się bardzo dobre i przystanie na propozycje okaże się świetną decyzją. Pamiętajmy też, że ludzie mają odmienne priorytety i to, co pasuje lub nie pasuje komuś innemu, my możemy odbierać zupełnie inaczej. Starajmy się więc nie do końca ulegać opiniom, ale mimo wszystko poznać je, by choć w małym stopniu wiedzieć, dokąd się udajemy.