Zmiana pracy i cały proces rekrutacji są niezwykle stresujące dla większości z nas. Godzinami przygotowujemy się do rozmów, staramy się wypaść jak najlepiej i przede wszystkim nie wpaść w pułapki zastawione przez rekruterów. Często pytają oni na przykład o zdanie na temat byłego przełożonego. Tutaj wyraźnie zaczynają się schody, bo jeżeli były pracodawca nie sprawdzał się w swojej roli i - delikatnie mówiąc - nie przypadł nam do gustu, powinniśmy o tym mówić wprost? Czy o byłym szefie można mówić źle? Jak przygotować się do takich pytań? Przeczytaj niniejszy artykuł, gdzie postaramy się odpowiedzieć na te pytania.

Były pracodawca powodem odejścia z pracy

Powodów odejścia z pracy może być mnóstwo. Chcemy się rozwijać, a w poprzedniej firmie nie mieliśmy takiej możliwości, chcemy spróbować czegoś nowego, przebranżowić się, sprawdzić, potrzebujemy nowego środowiska, męczy nas praca w małym przedsiębiorstwie czy po prostu nie zadowalają nas nasze zarobki lub firma jest niewypłacalna. Jednak nierzadko zdarza się też tak, że za odejściem przemawia atmosfera oraz przełożeni. Można bowiem nie znaleźć nici porozumienia i wspólnego języka. Wówczas może dochodzić do konfliktów, kłótni, nieprzyjemnych sytuacji.

Nie można też pominąć faktu, że istnieją również przedsiębiorstwa, w których miejsce mają takie zjawiska jak mobbing czy nawet molestowanie, co trudno wytrzymać psychicznie i fizycznie. Takie przypadki sprawiają, że postanawiamy zmienić pracę jak najszybciej, jednak sen z powiek zabiera nam możliwość pytania na rozmowie kwalifikacyjnej: Czy były pracodawca był powodem odejścia z pracy? Co sądzi pan/i o byłym pracodawcy? Co powiedzieć w takim przypadku? Czy skłamać? A może dać się ponieść emocjom?

Były pracodawca - jak o nim mówić?

Pytanie o powód rezygnacji z poprzedniej pracy jest niemal pewne na rozmowie kwalifikacyjnej. Co powiedzieć, jeżeli to były pracodawca jest jednym z nich? Jak wybrnąć z tego trudnego pytania?

Powszechnie uważa się, że o byłym pracodawcy nie można mówić źle w czasie rekrutacji. Jeżeli bowiem wypowiadamy się o nim niepochlebnie, pokazujemy rekruterom, że tak samo możemy zachować się w przypadku przyszłego pracodawcy, co z pewnością nie jest zachęcające. Czy to oznacza, że jeżeli były pracodawca nie był ideałem, powinniśmy skłamać? Niekoniecznie.

Warto mówić o byłym szefie dyplomatycznie i bez emocji. Jeśli powody odejścia były ważne i oburzające (np. mobbing), to oczywiste, że samo wspomnienie o dawnej pracy będzie dla nas trudne i wywoła emocje. Starajmy się jednak trzymać je na wodzy i rzeczowo odpowiadać.

Przykład 1.

Pani Maria chce zrezygnować z pracy w biurze obsługi klienta. Jest wykończona psychicznie ponieważ jej szefowa pastwi się nad nią. Każdego dnia dowiaduje się ona o tym, że niczego nie potrafi, jest stara i niepotrzebna, nie nadaje się do pracy i wykonywania swoich obowiązków, mimo że robi to bardzo poprawnie i ma duże doświadczenie zawodowe, a wcześniej zawsze była chwalona. Co prawda szefowa nie podnosi głosu, jednak to niczego nie zmienia. Pani Maria, kiedy tylko usłyszała pytanie w trakcie rekrutacji: Dlaczego chce pani zrezygnować z pracy?, zalała się łzami i z łamiącym się głosem zaczęła opowiadać o szefowej zołzie, która nie miała do niej szacunku, czepiała się o wszystko i to naturalne, że nie chce jej widzieć na oczy. Choć rekruter współczuł pani Marii, jej emocjonalne podejście (szczególnie w przypadku pracy z klientem) nie zrobiło najlepszego wrażenia, zrezygnowano więc z tej kandydatury.

Pani Maria uległa emocjom, co oczywiście jest zrozumiałe, jednak nieprofesjonalne. Jak najbardziej warto wspomnieć o nieuzasadnionym konflikcie i zachowaniu szefowej, które można potraktować jako mobbing, należy jednak mówić o tym krótko i najlepiej nie wdawać się w szczegóły. Rekruter powinien uszanować to, że nie chcemy zgłębiać odpowiedzi.

Przykład 2.

Pan Wacław otrzymał od szefa zapewnienie o podwyżce i premii, jednak jej nie otrzymał. Szef zaprosił pana Wacława na rozmowę, w której wyjaśnił, że firma ma problemy finansowe i z podwyżką musi poczekać. Zrozumiał on tę sytuację, dopóki przed budynkiem nie zobaczył nowego, sportowego auta, do którego wsiadł szef. Irytacja była na tyle duża, że pan Wacław z miejsca postanowił poszukać nowej pracy. W trakcie rozmowy kwalifikacyjnej, na pytanie, dlaczego chce zmienić miejsce zatrudnienia, odpowiedział zdenerwowany: Szef obiecał mi podwyżkę, nakłamał, że nie ma pieniędzy, figę z makiem mi dał, a sam sobie nowe auto sprawił! Jak ufać kłamcy, który jedno obiecuje, drugie robi!?

Zdenerwowanie pana Wacława jest zrozumiałe, jednak sytuację tę można przedstawić w inny sposób. Warto zaznaczyć, że firma ma problemy finansowe, przez co premie i podwyżki zostały wycofane, a my nie możemy pozwolić sobie na takie warunki. Tym samym damy firmie do zrozumienia, że podobna próba w kolejnej pracy skończy się utratą pracownika.

Były pracodawca nie zawsze najlepszym tematem

W pracy nie musimy lubić wszystkich. Czasami charaktery dwóch osób są tak odmienne, że nie sposób współpracować ze sobą w zgodzie. Jeżeli poza tym mamy odmienne wizje patrzenia na biznes i branżę - kryzys i konflikt są murowane. To może sprawić, że zrezygnujemy z pracy i rozpoczniemy szukanie nowego zajęcia. Czy jeśli były pracodawca pojawi się w pytaniu to musimy odpowiedzieć na takie pytanie? Oczywiście, że nie.

Rekruter nie może wymagać od nas opinii na temat byłego przełożonego. Możemy dyplomatycznie odpowiedzieć, że swoją byłą pracę oceniamy przez pryzmat warunków, a nie konkretnej osoby. Możemy wspomnieć o odmiennej wizji prowadzenia biznesu i zmienić temat lub zaznaczyć, że to właściwie wszystko, co chcielibyśmy powiedzieć na ten temat. Taka odpowiedź może być najlepsza, a nasze podejście powinno zostać docenione przez rekruterów i przyszłego pracodawcę.