Poradnik Pracownika

Czarna lista pracodawców nie zawsze rzetelna

W dzisiejszych czasach w internecie możemy znaleźć właściwie wszystkie interesujące nas informacje - od przepisów przez porady zdrowotne po opinie o pracodawcach. Nauczeni praktyką wiemy, że nie zawsze możemy ufać wiadomościom, które często są niepodpisane, niepodparte żadnymi dowodami. Jednak dzięki nim możemy nakreślić sobie pewien obraz, być bardziej ostrożnym, zauważyć pewne prawidłowości itd. Nie dziwi więc, że pracownicy często właśnie w internecie przestrzegają przed nieuczciwymi pracodawcami. Czarna lista pracodawców nie zawsze okazuje się rzetelna, warto o tym pamiętać.

Czarna lista pracodawców na Facebooku

Chcemy sobie pomóc, a dużo chętniej dzielimy się złą niż dobrą opinią na czyjś temat. Osoby poszukujące pracy często szukają informacji o potencjalnych pracodawcach, chcą bowiem wiedzieć jak najwięcej o firmie, do której mają zamiar aplikować. Sięgamy po informacje na portalach, gdzie zostawić można swoją opinię, jednak coraz chętniej przede wszystkim przeszukujemy media społecznościowe.

Swego czasu na Facebooku jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się strony nazywane “Czarna lista pracodawców”. Można na nich znaleźć listę nieuczciwych pracodawców z wielu miast. Fanpage’e tego typu są popularne i chętnie komentowane. Na czym polega czarna lista pracodawców?

I tutaj właśnie zaczynają się schody - na fanpage’u pojawiają się bowiem opinie na temat konkretnych firm czy nawet osób z kierownictwa, stawiane są zarzuty, nierzadko dochodzi do oczerniania pracodawców, a pod daną wypowiedzią nikt się nie podpisuje!

Czy czarna lista pracodawców jest rzetelna?

Pierwszą kwestią, która powinna zastanowić, jest używanie danych osobowych, co  jest prawnie zabronione, można więc powiedzieć, że większość z tych stron nagminnie łamie prawo, nawet jeżeli robi to w dobrej wierze. Dochodzi przecież nawet do sytuacji, gdzie personalnie atakowani są przełożeni.

Zastanawiający jest również fakt, że nikt nie decyduje się na ujawnienie swoich danych. Choć internet jest dzisiaj powszechny, niemal każdy z niego korzysta i nasza świadomość jest coraz większa, nierzadko mamy wrażenie, że jako anonimowy użytkownik możemy napisać wszystko i nikt nie może nam nic zrobić. Musimy jednak zdawać sobie sprawę, że w przypadku, gdy firma wystąpi na drogę sądową, nasze dane zostaną ujawnione.

Anonimowość jest kusząca, a tym samym niektórym służy do zemsty. Zdarza się przecież, że zostaniemy zwolnieni wcale nie bez powodu, jednak jest to zdarzenie bolesne i jesteśmy źli na cały świat. Kilka gorzkich słów o pracodawcy traktujemy niemal jako utarcie nosa. Nierzadko wyolbrzymiając i patrząc na sprawę bardzo subiektywnie.

I tutaj przechodzimy do istotnej kwestii - czarna lista pracodawców może po prostu kłamać. Anonimowość sprawia, że ktoś może pokusić się o opinię na temat firmy, w której tak naprawdę nigdy nie pracował, a na przykład brał jedynie udział w rekrutacji. Łatwo jest nakreślić kilka sensacyjnych zdań, myśląc, że z tego tytułu nie poniesie się żadnych konsekwencji.

Czy można więc powiedzieć, że czarna lista pracodawców jest rzetelna? Niekoniecznie! Oczywiście może nas ostrzegać przed nieuczciwymi firmami, jednak często może być po prostu próbą zemsty, naciąganiem faktów, hiperbolizowaniem.

Z pewnością nie należy ślepo wierzyć tego typu stronom i wszystko dokładnie analizować. Jeśli firma ma w sieci wiele dobrych opinii, a nagle dowiadujemy się z facebookowego fanpage’a, że składa się ona z samych oszustów i nic dobrego nas tam nie spotka, warto być ostrożnym. Być może ominie nas praca w ciekawym miejscu, bo ktoś ma żal do przełożonych, że został zwolniony?

Oczywiście nie można też z góry zakładać, że wszyscy pracodawcy są krystaliczni, a pracownicy chcą tylko ich oczernić. Na takich stronach rzeczywiście udało się ujawnić takie firmy, które zdecydowanie nie szanują pracowników. Jednak trudno traktować w pełni poważnie wpisy, które nie są podpisane i przedstawiają tylko złe strony przedsiębiorców.

Czarna lista (oczerniania) pracodawców

Na czarnych listach pracowników opiniodawcy nie mają problemu z oczernianiem firmy. Nierzadko uważają, że jest to czyn właściwie społeczny, który może sprawić, że znacznie mniej osób zostanie oszukanych.

Spróbujmy jednak spojrzeć na sprawę ze strony pracodawcy. Wiele możemy powiedzieć na jego temat, ale czy pracownicy są bez skazy? Czy wszyscy oszukani pracowali wytrwale, efektywnie? Czy każdy z nas daje z siebie 100% i zawsze jest stroną pokrzywdzoną? Oczywiście, że nie.

Jak zareagowalibyśmy, gdyby na Facebooku powstała czarna lista pracowników, a w niej anonimowe wpisy pracodawców: Nie polecam pracy z panem Janem Kowalskim. Spóźnia się, nie przestrzega terminów, w CV podaje nieprawdziwe informacje, nie posiada wymienionych umiejętności? Takie zachowanie wydaje nam się skandaliczne, w końcu pracodawca nie przedstawił dowodów! Odwrotna sytuacja szokuje nas jednak nieco mniej. Czy słusznie?

Pamiętajmy, że jeśli przekazujemy na czarną listę pracodawców nieprawdziwe, niepodparte dowodami, przerysowane informacje, tylko dlatego, że jesteśmy zdenerwowani, podajemy dane pracodawcy, a sami pozostajemy anonimowi - możemy liczyć się z konsekwencjami prawnymi.

Każdy wpis trzeba więc dokładnie przemyśleć, a czytając je, nie możemy być bezkrytyczni. Niestety nierzadko czarna lista pracodawców nie jest rzetelna, a ślepa wiara w każde słowo nie jest dobrym posunięciem.