W dzisiejszych czasach żyjemy bardzo szybko, ciągle za czymś gonimy, czujemy, że powinniśmy osiągać ciągle więcej i więcej. W tym wszystkim zapominamy o odpoczynku, regeneracji, a przede wszystkim o sobie. Skupiamy się na tym, by zdążyć w tym pędzie, który nas otacza. Dla niektórych takie tempo sprawia, że czują się wspaniale, dla innych jest to wysiłek ponad miarę. Na ratunek przychodzi slow work, który zyskuje coraz większą popularność. Na czym polega i czy ma rację bytu? Przeczytaj niniejszy artykuł, by dowiedzieć się więcej na ten temat!

Pośpiech sprzyja pracy?

W wielu firmach za dużą zaletę uważana jest umiejętność multitaskingu, czyli wykonywania kilku zadań jednocześnie. Tworzymy raport, ale w myślach już odpisujemy na zaległe maile, w tym samym czasie odbieramy telefon za telefonem i czytamy nową korespondencję, na spotkaniach skupiamy się bardziej na powiadomieniach w telefonie niż na rozmowie. Pracujemy długo, a mimo to często i tak zabieramy swoje obowiązki do domu. Przyjmujemy wszelkie dodatkowe zadania i nie potrafimy powiedzieć nie. Liczymy, że ze wszystkim sobie poradzimy. Nie ma mowy o regeneracji czy relaksie, bo po prostu nie ma na to czasu. Mamy poczucie, że jeśli zatrzymamy się na chwilę, ktoś szybko zajmie nasze miejsce.

Niestety, nie zawsze taki tryb pracy wychodzi nam na dobre. Nadmierny pośpiech może sprawić, że coraz częściej będziemy popełniać błędy, a tym samym kolejny raz poświęcimy czas na naprawę tego samego projektu, jak bardzo byśmy się z nim wcześniej nie śpieszyli. Nie śpimy po nocach, siedzimy po uszy w papierach, nie dosypiamy, nasza odporność się obniża i szybciej łapią nas infekcje. Oczywiście nie mamy czasu się porządnie wyleczyć (bo to wiąże się z niepracowaniem), co może naprawdę niekorzystnie odbić się na naszym zdrowiu. W szybkim tempie może nas również dopaść wypalenie zawodowe, kończące się nawet depresją.

Niektórzy doskonale czują się w biegu. Dopiero wtedy czują, że żyją, mają energię na więcej, walka i wielozadaniowość sprawiają im przyjemność. Warto jednak zdawać sobie sprawę z tego, że nie wszyscy nadążają. Zabrania się im niejako pracowania we własnym, nie zawsze szybkim tempem. Są coraz bardziej przemęczeni, wypaleni, pracują coraz gorzej, nie są kreatywni, a o motywacji mogą zapomnieć. To właśnie dla takich osób idealny jest system slow work, czyli powolniejszej pracy, wykonywania zadań we własnym tempie, porzucenia multitaskingu i wsłuchania się w siebie. Czy slow work jest mniej wydajny?

Czym jest slow work i czy może zwiększyć efektywność?

Slow work to, tak jak już wspominaliśmy, wolniejsze tempo pracy, zrezygnowanie z wielozadaniowości, ćwiczenie swojej kreatywności i dopasowanie wykonywania zadań do swoich możliwości. Czy to oznacza, że osobę, która zdecyduje się na system slow work, można porównać do ślimaka? Niekoniecznie!

To, że ktoś stawia na slow work, nie znaczy, że jedno zlecenie wykonuje przez bardzo długi czas, specjalnie zwalnia do minimalnej prędkości, wszystko robi ospale i ociężale. Wręcz przeciwnie! Osoba taka wyznacza własne tempo, które jest dla niej najlepsze i pozwala na pełne skupienie oraz efektywność. Tak naprawdę wykonanie swoich obowiązków może zająć jej wcale nie tak wiele czasu, po prostu nikt nie narzuca jej, że powinna to robić z zegarkiem w ręku, na wczoraj, bez żadnej refleksji.

Osoba pracująca w trybie slow work skupia się maksymalnie na jednym zadaniu i wykonuje je jak najdokładniej. Nie robi niczego po łebkach i zastanawia się nad podjętymi krokami. W związku z rezygnacją z wielozadaniowości odsuwa od siebie wszelkie rozpraszacze, pozwala sobie na bycie offline w celu skupienia, wyłącza powiadomienia i skrzynkę mailową, kiedy koncentruje się na pracy. W związku z tym w wykonywanych przez nią zadaniach często pojawia się mniej błędów, gdyż łatwiej znaleźć czas na dokładne sprawdzenie wszystkiego.

Jeśli ktoś decyduje się na slow work, z pewnością zdaje sobie również sprawę z tego, że żaden pracownik nie powinien odmawiać sobie odpoczynku, a to, że pracujemy dłużej, wcale nie znaczy, że pracujemy wydajniej - wręcz przeciwnie, ponieważ zapasy energii mogą się wówczas zaskakująco szybko wyczerpać, a na porządną regenerację nie ma czasu. Pracownik, który może sobie pozwolić na slow work, zazwyczaj jest wypoczęty, zmotywowany. Oczywiście każdy bywa przemęczony, jednak w tym przypadku najczęściej jest to rzadki przypadek.

Pracownik wykonujący swoje zadania w trybie slow może być równie, jeżeli nawet nie bardziej, wydajny, co pracownik dobrze odnajdujący się w szybkim życiu i szybkiej pracy.